Słów kilka o podmiotowości dziecka w sprawach rodzinnych
W ostatnim artykule wspomniałem o doniosłej roli rodziców w aspekcie podejmowania kluczowych decyzji w interesie ich małoletniego dziecka. Czy jednak dzieci również mają jakieś „prawo głosu”, gdy idzie o te sprawy? Jeśli tak – jak wygląda tego realizacja? Okazuje się, że Konstytucja RP z 1997 r. przewidziała takie rozwiązania prawne – w art. 72 ust. 3 ustawy zasadniczej zapisano, że: „W toku ustalania praw dziecka organy władzy publicznej oraz osoby odpowiedzialne za dziecko są obowiązane do wysłuchania i w miarę możliwości uwzględnienia zdania dziecka”. Jakie to ma przełożenie na sprawy rodzinne – w szczególności dotyczące wykonywania władzy rodzicielskiej czy kontaktów z dzieckiem – i jak z tych instytucji warto korzystać?
Zgodnie z art. 576 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego (k.p.c.): „Sąd w sprawach dotyczących osoby lub majątku dziecka wysłucha je, jeżeli jego rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości na to pozwala, uwzględniając w miarę możliwości jego rozsądne życzenia. Wysłuchanie odbywa się poza salą posiedzeń sądowych”. Również w art. 95 § 4 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (k.r.o.) zapisano, iż: „Rodzice przed powzięciem decyzji w ważniejszych sprawach dotyczących osoby lub majątku dziecka powinni je wysłuchać, jeżeli rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości dziecka na to pozwala, oraz uwzględnić w miarę możliwości jego rozsądne życzenia”. Instytucja wysłuchania małoletniego nie jest klasycznym przesłuchaniem świadka – chodzi o zapewnienie dziecku maksymalnie neutralnych warunków, w których bez obecności rodziców, wyrazi ono swoje najszczersze pragnienia, np. dotyczące tego, z którym z rodziców chce mieszkać. Dziecko naturalnie może odmówić swojego wysłuchania. W naszych warunkach – sądu rodzinnego w Oświęcimiu – wygląda to tak, że sędzia (bez togi i łańcucha) rozmawia z małoletnim w specjalnym, tzw. „niebieskim pokoju”, który w najmniejszym stopniu nie przypomina sali rozpraw. Znajdują się tam zabawki, maskotki, rysunki i dziecko naprawdę jest w stanie poczuć się tam swobodnie, pomimo niejednokrotnie przytłaczającej go sytuacji rodzinnej. Oczywiście sąd uwzględnia rozsądne życzenia dziecka – w praktyce im małoletni jest starszy, tym zakłada się większą dojrzałość, jeżeli chodzi o podejmowane decyzje w tak doniosłych sprawach.
Pamiętajmy więc, że zakres władzy rodzicielskiej nie oznacza maksymalnego wpływu na wszystkie kwestie dotyczące małoletnich, ale często sądy wysłuchują życzenia dzieci, co ma niebagatelny wpływ na to, jakie będzie miejsce zamieszkania dziecka po rozstaniu rodziców, czy też jak często i w jakich warunkach przebiegać będą kontakty rodzica z małoletnim. Dziecko bowiem w sporze rodziców nie jest przedmiotem, a podmiotem.
dr Rafał Guzik – adwokat
Kancelaria Adwokacka G&G Oświęcim

źródło: pixabay.com
