Czy można coś „odziedziczyć” nie będąc spadkobiercą?

Zgodnie z ogólnym przepisem art. 922 § 1 Kodeksu cywilnego (k.c.) prawa i obowiązki majątkowe zmarłego przechodzą z chwilą jego śmierci na jedną lub kilka osób. W takim przypadku mowa jest oczywiście o różnego rodzaju aktywach oraz pasywach, ponieważ spadek, wbrew temu jak niektórzy by chcieli, to także długi. O tym, kto dziedziczy, decyduje oczywiście albo ustawa (i krąg wymienionych tam kolejno podmiotów), albo ostatnia wola spadkodawcy wyrażona w formie testamentu. Czy można jednak w potocznym rozumieniu coś „odziedziczyć”, nie będąc jednocześnie spadkobiercą?

Odpowiedź znajdziemy w art. 922 § 2 k.c., zgodnie z którym nie należą do spadku m.in. prawa, które z chwilą śmierci spadkodawcy przechodzą na oznaczone osoby niezależnie od tego, czy są one spadkobiercami. Takim przykładem jest tzw. dyspozycja wkładem na wypadek śmierci, czyli pisemne polecenie posiadacza rachunku bankowego udzielone bankowi do dokonania – po śmierci tego posiadacza – wypłaty z rachunku określonej kwoty małżonkowi, wstępnym, zstępnym lub rodzeństwu (art. 56 ustawy Prawo bankowe). Z zastrzeżeniem jednak wysokości takiej dyspozycji do 20-krotności przeciętnego wynagrodzenia ogłoszonego przez GUS za ostatni miesiąc przed śmiercią posiadacza rachunku (na ten moment jest to kwota ok. 178 tys. zł). Kolejnym przykładem jest suma ubezpieczenia, jaką otrzyma osoba uprawniona (uposażona), wskazana przez ubezpieczającego, w razie śmierci tego ostatniego. W takim przypadku, suma ubezpieczenia nie należy do spadku po ubezpieczonym (art. 831 § 3 k.c.). Co za tym idzie, nie można tych kwot zaliczać na schedę spadkową ani też na poczet zachowku – są to całkowicie niezależne od spadku należności. Jest to niewątpliwie znaczące uproszczenie zagwarantowane przez ustawodawcę, zmierzające jednocześnie do ochrony osób najbliższych dla spadkodawcy, poprzez zagwarantowanie wypłaty określonej kwoty bez często długiego i żmudnego postępowania spadkowego. Innymi słowy, nie trzeba „robić spadku”, żeby legitymować się możliwością pozyskania środków, jakie zagwarantował określonym beneficjentom spadkodawca.

Warto zatem rozważyć takie rozwiązanie, by ulżyć proceduralnie najbliższym po swoim odejściu, nie narażając jednocześnie środków na ich spadek wartości spowodowany inflacją. No chyba, że jesteśmy apologetami zasady: „Po nas choćby potop!” – wtedy zawodowi pełnomocnicy mogą oczywiście pomóc posprzątać pozostawiony przez spadkodawcę bałagan.

dr Rafał Guzik – adwokat

Kancelaria Adwokacka G&G w Oświęcimiu

źródło: pixabay.com